wtorek, 25 sierpnia 2015

Prolog - Pomiędzy dwoma światami

Odkąd pamiętam w każdym z moich snów była jakaś wieża...myślałam ,że te sny ustąpią po tym jak Dziki Gon został pokonany...myślałam ,że będę bezpieczna, cóż jak widać myliłam się. Idę korytarzem ,który wydaje ciągnąć się w nieskończoność, ale to nie jest zwykły korytarz, jest skuty lodem Za każdym razem kiedy postawię na nim krok czuję ,że to może być mój ostatni, lód niespokojnie kruszy się pod obcasem moich skórzanych butów. Nagle dostrzegam światło, wzywa mnie, czuje jego ciepło na swojej skórze, wiem ,że jeśli zbliżę się choć o jeden krok...spadnę, ale idę dalej, przyspieszam kroku, coś za mną idzie, odwracam się, widzę go, jego białe włosy powiewają chociaż nie jesteśmy na zewnątrz, patrzy na mnie i przemawia nie spuszczając ze mnie wzroku:
-Ciri zawróć-wyciąga ku mnie rękę, jego głos jest inny niż zwykle, nie rozpoznaje go mimo ,że wsłuchiwałam się w niego przez całe moje życie, ja również wyciągam ku niemu rękę spoglądając mu w oczy, widzę błysk, ale to nie jest błysk mojego przybranego ojca, to nie jest błysk Geralta, to błysk Śmierci, cofam się gwałtownie, moje nogi ślizgają się na lodzie ale jakimś cudem zachowuję równowagę.Biegnę przed siebię nie wiedząc w jakim kierunku zmierzam, zatrzymuję się, obracam dookoła, mój głos drży z zimna ale zaczynam mówić:
-Myślisz ,że mnie dostaniesz? Proszę kurwa bardzo, chodź i spróbuj- mój głos odbija się echem od lodowych ścian wieży, znowu widzę to światło, stoję na środku korytarza, są dwie pary drzwi, z jednych bije ciepłe białe światło i krzyczy do mnie:
-Jaskółko czeka na ciebie nowy świat-jego głos jest przenikliwy, ciepły, mogłabym się  niego wsłuchiwać w nieskończoność, z rozmarzenia wyrywa mnie drugi głos, jego światło jest czarne, bije od niego straszny chłód, wbija we mnie swoje ciemne macki i przemawia:
-Potęga...czyż nie tego zawsze chciałaś Jaskółko? Wystarczy ,że chwycisz moją dłoń...nie poczujesz już bólu...tylko moc...jeden dotyk...-wyciągam ku niemu swoją dłoń, nie wiem czy robię dobrze czy nie, teraz nie ma to dla mnie znaczenia, drugi głos spycha mnie z powrotem na środek korytarza i krzyczy:
-Nie słuchaj go Jaskółko! Chwyć moją dłoń dam ci to czego zawsze pragnęłaś...dom...rodzinę...ciepło,tylko...dotknij mej dłoni-równocześnie oba głosy wyciągają ku mnie swoje dłonie. Pierwsza bijąca miłością do drugiego człowieka, blada i ledwo widoczna, druga koścista...ręka śmierci, nie wiem co mam zrobić, są coraz bliżej, nie mogę się powstrzymać i krzyczę:
-Odpieprzcie się ode mnie!-Oba światła ryczą wściekle oplatając mnie swoimi dłońmi i wrzucając mnie w nicość...zostałam sama-KURWA!-rozejrzałam się nerwowo po swoim pokoju przeczesując palcami moje popielate włosy-Znowu ten sen...czy oni nigdy nie dadzą mi spokoju?-ubrałam się chwyciłam miecz i udałam się do stajni, muszę się przejechać i oczyścić umysł, skierowałam się na główny trakt do domu Geralta-JEDŹ KELPIE!-krzyknęłam ruszając z prędkością błyskawicy przed siebie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz