Perspektywa Draco
Szedłem głównym korytarzem Hogwartu spoglądając z wyższością na wszystkich gdy nagle na kogoś wpadłem, a raczej ta osoba wpadła na mnie, spojrzałem na nią i prychnąłem pogardliwie-Sendi Kenneth kolejna zdrajczyni krwi-parsknąłem z pogardą odsuwając się od niej i poprawiając togę, jak Gryffindorka śmie mnie dotykać...Popatrzyła na mnie z wściekłością ale w jej oczach widać było nutkę...fascynacji?-uśmiechnąłem się pod nosem, dlaczego mnie to nie dziwi? W tej nędznej szkole mam wiele wielbicielek ,które zabiłby się za to żeby usiąść przy mnie na stołówce. Szkoda tylko ,że żadna nie jest godna mojej uwagi, większość z nich to słodkie idiotki ,które myślą ,że wszyscy lecą na ich udawany debilizm, druga kategoria to panienki lekkich obyczajów co najchętniej od razu wskoczyłyby mi do łóżka, a może bym tak zrobił...dałbym im nadzieję i przy odpowiedniej okazji ośmieszył na oczach całej szkoły...-Draco Malfoy jesteś geniuszem-po chwili zorientowałem się ,że powiedziałem to na głos, Kenneth spojrzała na mnie ze zdziwieniem i głupią miną, no tak...typowe.
-I jak zwykle skromny-założyła ręce na piersi patrząc na mnie z obrzydzeniem, podszedłem do niej i przyszpiliłem do ściany, spojrzała na mnie z szokiem jej i moje usta dzieliło zaledwie kilka milimetrów, zarumieniła się spoglądając na swoje buty, uśmiechnąłem się pod nosem i wyszeptałem jej do ucha-następnym razem nie będę taki miły więc na przyszłość, uważaj jak chodzisz-puściłem ją i udałem się do gabinetu profesora Snape'a.
Perspektywa Ciri
Trafiłam do dworka Triss i Geralta krótko przed zachodem słońca, zostawiłam konia w stajni i udałam się do środka, rudowłosa na mój widok uśmiechnęła się szeroko i zaprosiła mnie do stołu.
-Ciri! Siostrzyczko siadaj! Upiekłam dziś dla Geralta specjalnie prosiaka-popchnęła mnie lekko w stronę stołu na co się zaśmiałam i usiadłam pomiędzy nimi, białowłosy pocałował mnie w czoło z uśmiechem i przytulił.
-Dobrze cię widzieć Ciri-powiedział Geralt z pełną buzią i popijając piwo, jego twarz wyrażała wiele emocji od radości aż po zaskoczenie
-Geralt! Co ja ci mówiłam o jedzeniu z pełną buzią-Triss spojrzała na niego wyczekująco machając groźnie łyżką, nie mogłam powstrzymać śmiechu
-Żeby tak nie robić-odpowiedział plując na nią, Triss spojrzała na niego z rezygnacją i zajęła miejsce przy stole.
-Więc siostrzyczko..co cię do nas sprowadza?-rudowłosa spojrzała na mnie z zaciekawieniem, zawahałam się czy mówić o tym w obecności Geralta ale rozwiałam wszelkie wątpliwości widząc jego zmartwione spojrzenie
-Miałam sen-zaczęłam niepewnie spoglądając na ich twarze-To są podobne sny...jakie miałam kiedy ścigał mnie Dziki Gon-wycedziłam wbijając wzrok w widok za oknem.
-Masz na myśli...wizje?-spytała zaskoczona Triss odgarniając rudy kosmyk włosów ze swojego czoła
-Nie...to coś jakby...inny świat...równoległy. Taki jak ten w ,którym ukrywałam się przed Dzikim Gonem-odpowiedziałam nie za bardzo wiedząc o czym mówię, sprawy nabierają jeszcze większych komplikacji niż wcześniej
-Czy w tym śnie byłaś w jakiejś wieży?-Geralt spytał przerywając posiłek, skinęłam głową
-W każdym z moich snów usiłowałam wejść do wieży ale nigdy nie mogłam znaleźć wejścia, tym razem nie mogę znaleźć wyjścia, uderzyłam głową o stół z rezygnacją,po chwili jednak uniosłam wzrok i spoglądałam na Triss wyciągającą z biblioteczki jakąś książkę-Co robisz?-spytałam podchodząc do niej
-Myślę ,że to jakieś ostrzeżenie przed tym co ma nadejść...Dziki Gon został pokonany, ten świat jest bezpieczny ale...nie ten świat w przyszłości-rudowłosa zaczęła nerwowo kartkować księgę
-Czy to ma coś wspólnego z tym ,że jestem Panią Światów?-spytałam próbując się upewnić
-Myślę ,że odpowiedź na to pytanie znajdziemy w przyszłości-zamknęła księgę z trzaskiem, na dźwięk słowa ''przyszłość'' ziemia zadrżała, w całym domu buchnęło niebieskie światło i ujrzałam go, nic się nie zmienił, jest taki jakim go zapamiętałam, podeszłam do niego i wyszeptałam drżącym głosem:
-Konik?
-Witaj Gwiazdooka
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz